poniedziałek, 19 grudnia 2016

SAGA: Jomsvikings - Unboxing


Wpis będzie o grze SAGA, a konkretnie o zestawie Jomsvikingów. Całkiem niedawno, bo kilka tygodni temu, po rozmowie ze starym znajomym ze studiów (Diacon), postanowiłem rozpocząć swoją przygodę z tym systemem. Miał to być projekt na przyszły rok 2017, ale nie mogłem wytrzymać ;)

Dzisiaj, dzięki bardzo sprawnie działającej ekipie sklepu Warchimera, banda Jomsvikingów trafiła w moje ręce. Zanim przejdę do rzeczy, wspomnę tylko, że jest to mój pierwszy wpis o grze SAGA oraz pierwszy na tym forum Unboxing :)

Poniżej przód i tył pudełka (w bonusie kawałek mojej lewej dłoni) ;)


Teraz będzie najlepsze, czyli "pokaż kotku, co masz w środku" :)

Nie zrobiłem foty zaraz po otwarciu pudełka, dlatego szybko opiszę co zobaczyłem. Figurki zostały zapakowane do czterech różnych woreczków. W jednym znalazłem Warlorda i bitsy (broń i tarcze). W drugim i trzecim, po czterech Hearthguards'ów. W ostatnim, szesnastu Warrior'ów. Zielone podstawki leżały osobno na dnie pudełka.

Po wypakowaniu wszystkich elementów, zabrałem się za delikatne prostowanie broni, gdyż niektóre figurki oraz bitsy były powyginane. Nie zabrałem się za oczyszczanie, ani też za przyklejanie broni/tarcz do figurek, zrobię to innym razem.

To co rzuca się w oczy, to bardzo ładne szczegóły modeli. Będzie co malować :) Cieszę się, że wybrałem właśnie tą bandę. Przy wyborze kierowałem się przede wszystkim wyglądem figurek. Jomsvikingowie bardzo przypominają mi wojów Mirmiła z serii komiksów Kajko i Kokosz :) Dopiero po podjęciu decyzji, zacząłem czytać jakie mają zasady.

Zacznijmy zatem od szefa, czyli Warlorda. Jest to kawał chłopa jak na figurkę w skali 28mm. Wygląda jakby nawoływał swoich ziomków do walki.


Kolejne dwa zdjęcia to ośmiu potężnych wojowników, czyli Hearthguards. Widać, że wiedzą co to walka i bez kolczug nie ruszają się z domu. Lepiej dzwignąć trochę kilogramów na sobie niż dać się łatwo pokroić wrogowi :)



Następne zdjęcia to Warriors, czyli trochę mniej uzbrojeni wojownicy niż Herathguards.






W pudełku nie ma żadnych jednostek typu Levies, gdyż Jomsvikingowie nigdy nie walczą ramię w ramię z chłopstwem czy niewolnikami.

Jak wspomniałem, w pudełku znajdują się także podstawki oraz bitsy (broń i tarcze). Poniżej możecie zobaczyć jak wyglądają.



Na koniec fotka Jomsvikingów z figurką Łowcy Skarbów do Frostgrave, dla porównania wielkości.


To by było na tyle. Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

Generał

14 komentarzy:

  1. Ja zamawiam jeszcze w tym roku Wikingów i cieszy mnie że będzie z kim we Wrocławiu pograć :) Dzięki za unboxing zastanawiałem się jakiej jakości są metale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurde, też wikingów zamawiam :) ale mam jeszcze trochę anglosasów i krzyżowców :-)

      Usuń
    2. Maniex, może jednak wybierzesz inną frakcję niż mighty vikings? ;)

      Usuń
  2. Uch, ten wódz to prawdziwy kloc i to jest fajne. Zapowiada Ci się sporo świątecznego malowania. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że na malowanie muszą trochę poczekać. Pracuję nad domowym stołem do bitewniaków i zejdzie mi na niego trochę... ;)

      Usuń
  3. Wszystko fajne oprócz potrzeby drążenia w dłoni miejsca na włócznie;)W moich krew mnie zalewała podczas tej czynności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewam się, że będzie to challenge. Spróbuję nawiercić bardzo małym wiertłem.

      Usuń
  4. Dzięki za recenzję. Fajny zestaw i ciekawe wyzwanie do malowania =)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny unboxing. Aż chyba swoją Ruś Pogańską odkurzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak powiedziałem, tak zrobiłem:
      http://fatlazypainter.blogspot.com/2016/12/unboxing-saga-pagan-rus.html

      Mam nadzieję, że autor nie pogniewa się o tę szczyptę autoreklamy ;)

      Usuń
    2. Na szczyptę lub jak to mówi rodzimy kucharz Okrasa "słuszną ilość" jestem w stanie przymknąć oko ;)

      Usuń
  6. Bardzo fajna recenzja. Dzięki za dokładne, czytelne zdjęcia. Niestety same modele wydają się mieć jedną zaletę: realistyczne przedstawienie wojowników z tamtego okresu. Ale jakość rzeźby, wzornictwo, materiał - i te nieszczęsne dziury na włócznie - nie powalają. Aż chce się poszukać jakichś zamienników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wszystko jest do zrobienia. Na grupie SAGA na Facebook'u widziałem pomalowanych Jomsvikingów i muszę przyznać, że wyglądają przepięknie.

      Usuń
  7. Woha, będzie z kim pograć w SAGĘ we Wrocławiu? Supcio. Mam Wikingów, ze 40 modeli, ale pewnie wreszcie skusiłbym się na Awarów, albo coś jeszcze bardziej swojskiego.

    OdpowiedzUsuń